Skip to main content

OSOBY

Najświętsza Maryja Panna - Patronka Zakonu

Cokolwiek paulin czyni, wszystko chce zakotwiczać w postawie Maryi. W życiu naszego zakonu od początku jego istnienia Maryja spełniała wyjątkową rolę. Zakon czcił Ją zawsze jako Matkę, Panią i Królową oraz gorliwie szerzył to nabożeństwo. Ukazywanie Maryi w misterium Chrystusa i Kościoła, naśladowanie Jej życia oraz krzewienie Jej czci jest szczególnym znamieniem paulińskiej duchowości (por. Konstytucje Zakonu art. 4). Maryjność to znak rozpoznawczy paulinów . Od nowicjatu, wzrastając już pod okiem Leśniowskiej Pani, staramy się uczyć Maryi i Jej postaw, zwłaszcza głębokiej wiary, miłości i służby.

„W posługiwaniu naszego Zakonu od początku jego istnienia Maryja spełnia wyjątkową rolę. Była obecna w życiu i działalności paulińskiej. Zakon nasz czcił Ją zawsze jako Matkę, Panią i Królową oraz gorliwie szerzył to nabożeństwo. Jesteśmy przekonani, że w ciągu burz dziejowych, których nie brakowało w historii Zakonu, Jej opieka stanowiła ostoję świętości i skuteczności posłannictwa wśród narodów, do których Opatrzność Boża nas posyłała. Stąd z całą ufnością wiążemy się nierozerwalnie z Maryją na przyszłość przez synowską miłość, pragnienie naśladowania Jej wierności Bogu i zobowiązujemy się być wszędzie głosicielami Jej wielkości, udziału w Chrystusowym zbawieniu i Jej więzi z Duchem Świętym” (Konstytucje Zakonu, art. 60)

św. Paweł Pierwszy Pustelnik - Patriarcha Zakonu

Święty Paweł Pierwszy Pustelnik z Teb – Patriarchą i Patronem Zakonu paulinów

Św. Hieronim po zetknięciu się z pustynią w latach 375-379 napisał „Żywot Św. Pawła Pierwszego Pustelnika”. Chciał on niejako polemizować z „Żywotem Św. Antoniego”, napisanym przez św. Atanazego, ukazując św. Pawła jako pierwszego poprzednika tegoż świętego Antoniego, gdyż żył i umarł w zupełnej samotności. Właśnie dzięki tej biografii osoba św. Pustelnika z Teb została ukazana pierwsza i wybitniejsza nawet od św. Antoniego. Św. Hieronim sam przebywając na pustyni zetknął się z różnymi pustelnikami.

Opowiadali mu o św. Pawle sławnym Pustelniku z Teb, którego przed śmiercią odkrył sam św. Antoni. Św. Hieronim, który osobiście doświadczył już surowości pustyni ukazał w swej biografii ten Pawłowy styl życia za doskonały wzorzec pustelnika, całkowicie zjednoczonego z Bogiem. Przekazując zaś wiadomości dotyczące osoby św. Pawła z Teb zaczerpnięte z jakichś napisanych dwóch życiorysów, napisanych przez uczniów św. Antoniego w języku greckim, oraz ustne tradycje o sławnym Pustelniku przyczynił się do upowszechnienia jego stylu życia w Kościele. Św. Hieronim napisał żywot św. Pawła Pierwszego Pustelnika w języku łacińskim.

Przyjrzyjmy się teraz z bliska życiu naszego Bohatera. Paweł urodził się w Dolnych Tebach w rodzinie bardzo bogatej. Wychowaniu jego poświęcono wiele troski. Poznał bardzo gruntownie literaturę egipską i grecką. W wieku szesnastu lat stracił rodziców i wraz ze starszą, zamężną siostrą stał się spadkobiercą dużego majątku. Gdy rozszalało się prześladowanie chrześcijan za cesarza Decjusza, będąc chrześcijaninem i nie chcąc stać się ofiarą prześladowców, ukrył się w swej odległej posiadłości wiejskiej. Usłyszawszy jednak o nikczemnym zamiarze powziętym przez swego szwagra o doniesieniu o nim prześladowcom, aby w ten sposób zawładnąć jego majątkiem, Paweł postanowił uciec na pustynię. Bóg zmienił jednak serce zbiega i sprawił, iż przyjął dobrowolnie i z miłością ten styl życia, do którego zmusił go strach i konieczność.

Zobaczmy, w jaki sposób doszło do tego niezwykłego „nawrócenia”. Uciekając przed gniewem prześladowców i niewdzięcznością szwagra, pogrążając się w bezkresnej pustyni w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca, Paweł stanął przed pewną jaskinią, przylegającą do kamienistej góry. Usunąwszy głaz, który zastawiał wejście, ujrzał duży „przedsionek”, w którym zielona palma ofiarowała swe owoce, a czyste źródło dostarczało napoju. Wiele ponadto grot wydrążonych w skale – w których widać jeszcze było można resztki narzędzi, przy pomocy których starożytni fałszerze bili monety – dostarczało bezpiecznej kryjówki. W takim to osamotnionym, zapomnianym miejscu Paweł zdecydował się przeżyć całe swe życie, gdyż, w tym wszystkim, co go dotychczas spotkało, dostrzegł dzieło Bożej woli i wezwanie do pozostania, trwając w doskonałym milczeniu, wypełnionym zjednoczeniem z Bogiem. Zachętą do tego rodzaju powołania było dlań cudowne zjawienie się kruka, który każdego dnia przynosił Tebańczykowi porcję chleba. Wyjąwszy wzmiankę o cudownym pożywieniu, nic więcej nie wiemy o długim życiu ascetycznym „pierwszego” pustelnika.

Opisawszy w pierwszych sześciu rozdziałach początek ascetycznego życia Pawła, Hieronim w dalszych dwunastu przedstawia jego kres. Paweł liczył 113 lat a Antoni 90, gdy ten ostatni począł uważać, iż jest pierwszym i najdoskonalszym mnichem chrześcijańskim na świecie. Bóg jednak, aby odwieść go od tego przekonania, dał mu we śnie poznać, że żyje gdzieś na pustyni ktoś – kto ten sposób życia praktykuje już od dawna i to lepiej od niego. Powinien iść, aby się o tym przekonać. Dziewięćdziesięcioletni Antoni wziął o wschodzie słońca kij pielgrzymi i wyruszył w podróż, nie znając w ogóle drogi. Po kilku dniach Antoni przybył na miejsce przebywania Świętego Pustelnika Pawła. Gość chciał wejść. Starzec jednak przez długie godziny nie chciał do tego dopuścić, pragnąc nadal żyć sam na sam z Bogiem. W końcu jednak ustąpił i uradowany Antoni mógł wejść do środka. Cały wieczór upłynął na świętej rozmowie. Kruk przyniósł na kolację już nie jedną porcję chleba – jak zwykł to robić dotychczas – lecz dwie. Noc zaś została uświęcona modlitwą. O świcie dnia rozmowa dwóch świętych starców została na nowo podjęta. Paweł oznajmił, iż wiedział od dłuższego czasu, że Bóg chciał dać mu w osobie Antoniego towarzysza w służbie Bożej i że teraz przysyła go w cudowny sposób, aby pogrzebał jego ciało, owinąwszy je w płaszcz, który święty biskup Atanazy podarował Antoniemu.

Gość pełen podziwu i głęboko zmartwiony powrócił z wielkim pośpiechem do swojego klasztoru, który znajdował się w odległości trzech dni drogi, aby wziąć płaszcz, który mu był podarował Atanazy. W drodze powrotnej, przed dotarciem do celi Pawłowej, zobaczył duszę Tebańczyka wstępującą do nieba. Widok ten tak pobudził Antoniego, że marsz jego, jak powiada Hieronim, przemienił się w lot. Nie zastał jednak Pawła przy życiu. Ujrzał go klęczącego, z podniesioną głową i rękami wzniesionymi do nieba. W pierwszej chwili myślał, że jeszcze żyje i trwa pogrążony w modlitwie. Niestety, nie pozostało mu nic innego, jak owinąć martwe ciało Pawła w płaszcz Atanazego i złożyć je w grobie, wykopanym specjalnie w tym celu przez dwa lwy, które razem z Antonim płakały nad twórcą i księciem życia pustelniczego i mniszego. Antoni zabrał tunikę Pawłową, sporządzoną przez Tebańczyka z liści palmowych i wróciwszy do klasztoru opowiadał uczniom wszystko, czego doświadczył. W uroczyste zaś dni Wielkanocy i Zesłania Ducha Świętego przywdziewał zawsze Pawłową tunikę.

Oto w skrócie przedstawione życie św. Pawła Pierwszego Pustelnika Egipcjanina przez św. Hieronima. Pustelnicy zamieszkujący w XIII w. lasy i puszcze naddunajskie, zapragnęli naśladować tego sławnego Pustelnika egipskiego – św. Pawła z Teb i od jego imienia nazwali się paulinami, tworząc nową społeczność zakonną w Kościele.

Józef Stanisław Płatek OSPPE,
art. ze str. www.jasnagora.com

Żywot św. Pawła Pierwszego Pustelnika

bł. Euzebiusz - Organizator Zakonu

Błogosławiony Euzebiusz urodził się w Ostrzyhomiu na Węgrzech, ze szlachetnych i chrześcijańskich rodziców. Od samej kolebki dawał niemałe dowody przyszłej zacności obyczajów. Uważał za rzecz niewłaściwą zaczynać swój młodociany wiek od zabaw, dowcipów i ucztowania, pamiętając o słowach proroka Jeremiasza: „Dobrze jest dla męża, gdy dźwiga jarzmo w swojej młodości” (Lm 3,27). On jednak, czy to z wrodzonej dobroci, czy na skutek mocnej natury, zachował lilię niewinności o nieskalanej bieli, pośród cierni tego świata. Takim pozostał i nadal z upływem wieku, gdy już został zaliczony w poczet kanoników metropolitalnego kościoła ostrzychomskiego. Na tym stanowisku o tyle był gorliwszy w praktyce umartwienia, w oszczędności słów, w pokorze i pełnieniu miłosierdzia, im bardziej okazywał się daleki od życia świeckiego i rzetelny w praktykach pobożnych, właściwych stanowi duchownemu. Oprócz ustawicznego oddawania się modlitwie i medytacjom, starał się przez codzienną Ofiarę Mszy Św. uzyskiwać łaskę Boga, dla którego chwały i upodobania oddawał całkowicie siebie samego oraz wszystkie sprawy. Względem ubogich Chrystusowych taką stale okazywał hojność, że zdawał się mieć z nimi wspólnotę majątku. Był przekonany, że większe jest szczęście tego, co daje, niż tego co otrzymuje. To było powodem, że do Euzebiusza często przybywali z puszczy eremici. Przyjmował ich uprzejmie w swym domu i bardzo łaskawie z nimi rozmawiał. Nie mogło serce Euzebiusza nic doznać poruszenia i pociągu wobec tego, co słyszał. Cały zapalony pragnieniem tego rodzaju życia, po wielokrotnych przemyśleniach w skupieniu ducha, zamierzał się poddać pod Chrystusowe jarzmo. Toteż, gdy minęła tatarska nawałnica, rozbudził na nowo dawne pragnienie. Arcybiskup (Ostrzyhomia) uczynił zadość prośbie męża, którego świętość już dawniej dobrze poznał. Tak więc Euzebiusz, rozdawszy cały swój majątek biednym, odszedł z kilkoma towarzyszami na samotność góry Pilis, niedaleko Szanto, w pobliżu potrójnej groty zamieszkałej niegdyś przez innych pustelników. Zdarzyło się więc, że gdy pewnego razu Euzebiusz modlił się w porze nocnej, ukazały się płomyki ognia, które rozbiegały się po puszczy „jak iskry po ściernisku” (por. Mądr 3,7). Ujrzawszy to, zdumiony niezwykłością zjawiska, zastanawiał się Błogosławiony wśród niepewności i wahań, co by też zapowiadały te unoszące się pojedynczo, płonące samoistnie pochodnie? Ale oto płomyki owe schodzą się w jedno ognisko i swym spotęgowanym światłem rozpraszają ciemności nocy i eremu. Pośród nocy zabłysnął jakby dzień jaśniejszy nad samo południe. Im bardziej Euzebiusz zdumiewa się rzadkością faktu, tym żarliwiej błaga Boga, aby odsłonił i ujawnił mu tę tajemnicę. Młody Euzebiusz został wysłuchany dzięki łaskawości nieba.

Dał się bowiem słyszeć głos z góry, że owe płonące pochodnie oznaczają rozproszonych wśród puszczy pustelników, żyjących oddzielnie w samotności eremu. Przyniosą oni na przyszłość większe owoce duchowe, jeżeli zrezygnują z życia samotnego, gromadząc się w jedna społeczność klasztorną. Pod wpływem tego głosu z góry zabrał ze sobą Euzebiusz sześciu swoich towarzyszy, wzniósł na górze Pilis skromny kościółek pod wezwaniem Świętego Krzyża, tuż obok wspomnianej potrójnej groty. Miało to miejsce około roku 1250. Do tego kościółka dołączył niewielki klasztor. Czcigodny mąż Euzebiusz pełniąc wśród swoich współbraci urząd przełożonego, świecił wszystkim zbawiennym przykładem, niby „lampa umieszczona na świeczniku”. Był zarazem pod każdym względem „żywym wzorem dla stada”, jak się wyraża Apostoł (IP 5,3). Był przykładem pobożności, pomny na przestrogę Ewangelii: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki”(Mt 5,16).

Przepowiadając bliskie już złożenie do grobu swego śmiertelnego ciała, oddalił się na samotność do (klasztoru) Świętego Krzyża. Byl bowiem doskonale świadom tego, że w wędrówce do ojczyzny niebieskiej nic inna powinien kroczyć drogą, jak tylko królewską drogą krzyża, zgodnie z nauką świętych Ojców. Kiedy choroba stawała się coraz groźniejsza, zaraz przygotowuje się do ostatniego czynu życia, prosząc ze łzami o przebaczenie ludzkich błędów i zostaje umocniony sakramentami. Następnie przywołuje do siebie zakonników, niby drugi Jakub Patriarcha, udzielając swym synom błogosławieństwa. Zachęca ich ostatnim ojcowskim słowem do kontynuacji rozpoczętej drogi powołania zakonnego, do ćwiczeń pobożnych i do wypełniania ślubów. Wymawiając imiona Jezusa i Maryi, z całkowitą przytomnością zmysłów, z miłym wyrazem oblicza, z oczyma skierowanymi ku niebu, oddał niewinna duszę Bogu, „dla którego wszystko żyje” (Łk 20,38). Gdy okrutny los dopełni! się żałobnym widokiem, popłynęły jęki bólu i łkania braci, a uczucia miłości, jaką płonęli do Ojca, znalazło ujście w rzęsistych łzach. Z tą jednak pociechą, że będzie on dla nich orędownikiem przed Bogiem w niebie, tak jak byl dla nich odnowicielem i mistrzem w życiu duchowym na ziemi.

z: Fragmen Panis et Reliquiae Annalium Fratrum Eremitarum Sancti Pauli Primi Eremitae, Viennae 1663. Tłumaczył z języka łacińskiego o. Paweł Kosiak.

Zobacz także artykuł: Korzeń i początek

Bp Bartłomiej - Fundator Pierwszego Klasztoru

„Pierwsze mury założył na Patacs biskup Bartłomiej pod imieniem św. Jakuba. Tu umieszcza braci, prostaczkom regułę zostawia. Ojcem duchowym się staje i twórcą z Bożą pomocą.”

Za panowania króla Andrzeja II, syna Beli III, a ojca św. Elżbiety, najprzewielebniejszy w Chrystusie Bartłomiej, biskup Pięciu Kościołów, żarliwy zwolennik życia pustelniczego, stwierdził na własne oczy, jak wielu samotników zeszło się na szcycie góry Patacs tylko dzięki jego wolnemu zezwoleniu. Zbudował im przeto w 1225 r. klasztor ku czci św. Jakuba Apostoła, jak to zawiera się w jego piśmie tam przechowywanym. Chcąc uposażyć kościół doczesny, Kościół zdobny w najdroższą Krew Chrystusa, również w dobra przemijające, nietrwałe, podarował owej światyni pewne ziemie.

Fragment: Vitae fratrum eremitarum S. Pauli Primi Eremitae,
o. Grzegorz Gyöngyösi,
tłum. o. Paweł Kosiak

Archiwum Jasnej Góry, 1526 r.